15 sierpnia 2014

HOW IT'S MADE: Drzewo życia - tree of life

Dzisiejszy post będzie specjalny z dwóch powodów :) Po pierwsze, dlatego, że baaardzo dawno tu nie pisałam, a po drugie, dlatego, że pisać będę o pewnym bardzo specjalnym zamówieniu, które miałam przyjemność realizować :) 
Poproszona zostałam o wykonanie wisiora w formie Drzewa życia. Podstawowe wytyczne: forma koła, dużo srebra, owoce z granatów i onyks w sercu wisiora. Pierwsza myśl: Hmmm, drzewo życia w biżuterii już chyba było... Druga myśl: Na pewno było, i to w wielu odsłonach, więc co nowego mogłabym wymyślić? Trzecia myśl: Chyba muszę najpierw zrobić próbę w miedzi... ;) Ale zanim powstał miedziany prototyp, stworzyłam kilkadziesiąt szkiców i przymiarek - część według wytycznych Zamawiającej, część według wizji, która powoli tworzyła się w mojej głowie. Ostatecznie zdecydowałam się na przestawienie 5 zbliżonych do siebie wersji wisiora:


z których zatwierdzony został ostatni - drzewo wpisane w kroplę, z owocami mocowanymi do srebrnych gałęzi i podwieszoną luźno łezką onyksu :) Teraz nadszedł czas na realizację prototypu. Oczywiście nie miałam w zapasach odpowiednich kamieni, więc musiałam posiłkować się tym, co znalazłam w magicznej szkatułce, a co wielkością i kształtem było najbardziej zbliżone do mojego pomysłu ;)
Aż przyjechały onyksy i granaty zamówione w Skarbach Natury, dzięki czemu mogłam dokonać końcowych przymiarek :)


Kiedy projekt wisiora został zatwierdzony ostatecznie, nadszedł czas na rozgryzienie bransoletki. Miało być dużo łańcuszków i niedużo kamieni, więc od razu jako wzór przyszła mi na myśl bransoletka z mojej własnej kolekcji :)

Ale Klientka nie była do końca przekonana, więc dosłałam szkice innego pomysłu, bazującego na TEJ pracy:


Wybór padł jednak na wersję pierwszą :) A w tym samym czasie powstawało drzewo. Miałam okazję popracować w niezwykłych, jak na pracę w metalu, okolicznościach przyrody - w poburzowym wieczornym ogrodzie pachnącym maciejką i mokrą trawą :) Z kubkiem ciepłej herbaty pod ręką, symfonią świerszczy unoszącą się wokół i układającą się w stopach stęsknioną sunią, odebraną godzinę wcześniej z psiego hotelu, mogłam na chwilę zapomnieć o zgiełku miasta, w którym żyję na co dzień i całkowicie poświęcić ukochanemu hobby na łonie natury :)


I tak powstała baza wisiora :)


A potem zostało już tylko zawijanie sreberek ;)


I ulepszanie projektu ;) Owoce 3 czy 5? A może dodatkowe zawijasy, bo jakoś tam pusto? Wokół bazy, czy do zamocowania wewnątrz? W prawą stronę czy w lewą? Takie zwyczajne rozterki biżuteryjne ;)


Każdy z etapów tworzenia oczywiście był dokumentowany i przesyłany do akceptacji Zamawiającej :) Po wprowadzeniu wszystkich zmian i ulepszeń, wisior był gotowy:


A zaraz po nim bransoletka z 2 zawieszkami:


Na koniec zostało już tylko zaoksydowanie, wypolerowanie i sesja foto ;)















I jeszcze słowo na koniec :) Bardzo chciałam podziękować Pani Agnieszce za zamówienie i za bardzo miłą współpracę :) Wyjątkowo przyjemnie nam się współpracowało, zatem: DZIĘKUJĘ raz jeszcze! :)

2 komentarze :

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń