3 września 2015

Trudne powroty z wakacji, czyli słów kilka o tym, skąd się biorą pomysły na moją biżuterię i jakie są ich efekty

Wróciłam z wakacji. Widok, jaki zastałam po wejściu do pracowni wcale nie powinien mnie dziwić, bo wiem w jakim stanie ją zostawiałam, wpadając między wyjazdami, żeby zabrać materiały na >>TEN<< komplet biżuterii ślubnej, a potem żeby zrobić sobie >>TE<< klipsy na wesele. A jednak...


W życiu każdej osoby zajmującej się pracą twórczą przychodzi taki dzień, że koniecznie, absolutnie, obowiązkowo MUSI zrobić wokół siebie porządek, i to NATYCHMIAST! Ten dzień po powrocie był właśnie takim dniem ;) Wydawało mi się, że porządkowanie biurka zajmie wieki, ale wbrew przewidywaniom poszło łatwo, szybko i sprawnie :)


I żeby nie było, że popchnęłam łokciem w inny kąt pracowni ;)


Poza oczywistym efektem w postaci uporządkowanej przestrzeni, moje sprzątanie ma zazwyczaj efekt dodatkowy w postaci pomysłów na nową biżuterię :) Segregowanie kamieni kończy się prawie zawsze ponownym odkryciem czegoś, o czym wiem, że mam na stanie, ale jakoś dopóki tego nie wezmę do ręki, to leży sobie w swojej przegródce i czeka. Tak było i tym razem, kiedy w ręce wpadł mi, zakupiony kilka lat temu sznur unakitów, na który wówczas miałam zupełnie inny pomysł... 
Moje zrywy porządkowe mają jeszcze trzeci bonus, w postaci rozpędu do ogarnięcia reszty mieszkania, i tym sposobem, pomiędzy porządkowaniem papierów, a układaniem ubrań w szafie, powstał szkic:


A potem poszło samo ;) Lutowanie, wykwaszanie, oksydowanie, polerowanie (na błysk!).


I powstał on :) 

Pernell - krótki naszyjnik z nutką jesiennej nostalgii. Wykonany z gładkich kul unakitu, przetykanych koralikami Miyuki i ozdobiony filigranowym wisiorem ze srebra. Wisior zlutowałam w całości ręcznie z drutu gładkiego i nacinanego, i podwiesiłam do niego fasetowaną kroplę unakitu oraz pojedynczy koralik Miyuki.





 

3 komentarze :