16 stycznia 2016

Kremowo-złocista biżuteria ślubna z nutką perłowego retro

Dziś Wielki Dzień Pani Karoliny, a właściwie już niedługo północ: przysięga złożona, wesele trwa w najlepsze i coraz większymi krokami zbliżają się Oczepiny :) Na tę okazję Pani Karolina zamówiła u mnie perłowe kolczyki z serii >>Latawce<< oraz bardzo delikatny, leciutki naszyjnik, a jako inspirację stylistyczną i kolorystyczną przysłała taki zestaw zdjęć:


oraz informację, że "kolorystyka kwiatowych dodatków to śmietanka, wanilia, brzoskwinia i malina (z przewagą jaśniejszych)". Zamówienie Pani Karoliny mnie zachwyciło. Te kilka zdjęć, które dostałam, od razu stworzyło klimat jej wymarzonego ślubu: z nutką romantycznego, słodkiego retro, połączonego z luźnym boho i otulonego ciepłem złocistych dodatków. Muszę przyznać, że to było chyba najprzyjemniejsze zamówienie, jakie miałam przyjemność wykonywać do tej pory :) Wspólnie dobrałyśmy odpowiednie odcienie perełek Swarovskiego, a potem praca poszła sama. Jej efektem stał się ten komplet:

Latawce: Golden Cream
czyli kolczyki i naszyjnik z czystego (nieoksydowanego) srebra, ozdobione setkami maleńkich perełek Swarovskiego w odcieniach White, Cream i Light Gold.




Zgodnie z wytycznymi, powtórzyłam florystyczny motyw srebrnych filigranów z modelu >>Floral<<, kwiatowe sztyfty zastępując smukłymi, zamykanymi biglami, a gronka plotąc z 3 i 4mm perełek Swarovskiego we wszystkich trzech odcieniach.




Do kompletu Pani Karolina wymarzyła sobie naszyjnik, a właściwie wisiorek na cieniutkiej żmijce. Aby nie przytłoczyć całej stylizacji ilością dodatków, wisiorek miał być bardzo prosty. To malutka, 8mm kremowa perełka zakuta w srebrną oprawę.


Dekolt sukni Pani Karoliny to klasyczna litera V z przodu i z tyłu. Dlatego też, aby podkreślić linię szyi, do zapięcia przypięłam długi, kilkunastocentymetrowy łańcuszek regulacyjny, łagodnie spływający po karku. Malutka kiść perełek upięta na jego końcu nawiązuje stylistycznie do kolczyków.



Aby jeszcze bardziej połączyć elementy kompletu w całość, do krawatki przy wisiorku dolutowałam 3 srebrne kuleczki, podobne do tych zdobiących srebrne bigle.


A tak komplet prezentuje się w całości:





Na koniec jeszcze mały sneak peek z pracowni :) Zazwyczaj gronka to ostatni element biżuterii, jaki wykonuję, w tym przypadku jednak zaczęłam właśnie od nich:

Dopiero potem powstały srebrne filigrany, które na etapie lutowania wyglądają wyjątkowo nieatrakcyjnie, a już na pewno nie jak elementy biżuterii ślubnej ;)


Na koniec zostały już tylko detale: dobór kolorów i wielkości pojedynczych perełek oraz rodzaju i grubości łańcuszka głównego i przedłużki:

 

Jeszcze tylko jedno robocze spojrzenie na efekt prawie-końcowy i zlecenie można uznać za wykonane :)


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz